#growUp!

Zaznacz stronę

Strona głównaBlogBlog SEOJak rozpoznać toksyczne linki przychodzące?

Czym są toksyczne linki?

Oto, czym charakteryzują się toksyczne linki przychodzące i skąd pochodzą:

  • Pochodzą z niezaufanych witryn. Często są to strony, które zostały zbudowane tylko i wyłącznie do umieszczenia tam linków wychodzących. Nierzadko zdarza się, że na takich witrynach na każdej podstronie można spotkać linki wychodzące. 
  • Link wychodzący nie jest w jakikolwiek sposób spójny z kontekstem treści na danej podstronie. Np.: link wychodzący do sklepu z odzieżą damską z artykułu opisującego kupno mieszkania. W tej sytuacji link nie jest spójny z treścią, która go otacza.
  • Pochodzą z witryny, na które Google nakłada sankcje.
  • Linki pochodzą z witryn z treściami dla dorosłych.
  • Ich źródłem są nielegalne witryny z treścią.
  • Linki z for, blogów, gdzie każdy post bądź komentarz jest ewidentnym spamem.
  • Wynikają z automatycznego generowania linków do witryn
  • Pochodzę ze stron zhakowanych.

Toksyczne linki zwrotne to linki, które pochodzą z nienaturalnych oraz nieistotnych źródeł. Często złe linki nie wnoszą żadnej wartości do naszej witryny. Trzeba pamiętać, że każdy link toksyczny może zaszkodzić witrynie poprzez obniżenie rankingu wyszukiwania naszej strony. Warto pamiętać, że każdy link toksyczny jest subiektywną oceną osoby oceniającej. 

 

Toksyczne linki według Google

“Wszelkie linki mające na celu manipulowanie PageRank lub rankingiem witryny w wynikach wyszukiwania Google mogą zostać uznane za część schematu linków i naruszenie wskazówek Google dla webmasterów. Obejmuje to wszelkie zachowania, które manipulują linkami do Twojej witryny lub linkami wychodzącymi z Twojej witryny.”

 

Źródło: https://developers.google.com/search/docs/advanced/guidelines/link-schemes?hl=en&visit_id=637662783985357604-2476172242&rd=1

 

Jak sprawdzić linki przychodzące do strony?

Linki prowadzące do naszej strony można sprawdzić na dwa sposoby – za pomocą bezpłatnego narzędzia Google Search Console lub płatnych narzędzi takich jak Ahrefs, Majestic, Semrush. 

W tym artykule przedstawimy dwa narzędzia: jedno bezpłatne, czyli Google Search Console oraz jedno płatne – Ahrefs.

 

Podstawowe narzędzie Google Search Console

Narzędzie Google Search Console umożliwia sprawdzenie, z jakich domen prowadzą do nas linki. Po wejściu w główny panel możemy zobaczyć zakładkę “Linki”, a po wejściu w nią ukazuje się podział na linki zewnętrzne i wewnętrzne. W prawym górnym rogu mamy opcję “wyeksportuj linki zewnętrzne”, a po kliknięciu pobieramy linki w takim formacie, jaki nam odpowiada.

Google Search Console - sprawdzanie toksycznych linków

 

Płatne narzędzie Ahrefs 

Za pomocą narzędzia Ahrefs w zakładce Backlinks (linki zwrotne) można wyeksportować wszystkie linki, które wykryło narzędzie od początku śledzenia witryny. Aby wyeksportować wszystkie linki, należy ustawić w Ahrefsie zaznaczone pola – tak jak na screenie. Pozwoli to na eksport wszystkich linków od początku śledzenia. Oczywiście część linków będzie już widniała jako utracona/nieaktywna, ale takie odnośniki również warto sprawdzić, bo możliwe jest, że faktycznie link będzie działać, a domena może okazać się bardzo niskiej jakości.

Ahrefs - sprawdzanie toksycznych linków

Pamiętaj, żeby zmienić datę, aby narzędzie pokazało wszystkie linki od początku, ponieważ domyślnie jest ustawione 30 dni.

 

W jaki sposób ocenić, że link jest toksyczny?

Gdy już przygotujemy listę linków zwrotnych do naszej strony, trzeba poddać je ocenie. Jest wiele narzędzi, które ułatwiają analizę linków i pokazują w prosty sposób, które linki są złe, a które dobre lub średniej jakości. Jednym z takich narzędzi jest Clusteric, który pozwala w prosty sposób poddać linki analizie. Całą bazę linków możemy wgrać z gotowego pliku lub po prostu wkleić. Samo narzędzie posiada dwie opcje analizy: lekką oraz ciężką. Jeżeli chcemy na szybko sprawdzić jakość linków, to warto jest skorzystać z lekkiej opcji. Jeżeli natomiast chcemy ocenić dokładniej każdy link, to warto wybrać opcję ciężką. Oczywiście wiąże się ona z dłuższym czasem oczekiwania na wyniki, ale narzędzie w szybki sposób analizuje linki.

Oczywiście nie zalecamy bazować tylko i wyłącznie na ocenie linków przez narzędzia. Warto również ocenić każdy link samemu – szczególności te, które zostały wskazane przez narzędzie jako złe oraz średniej jakości. Idealnym scenariuszem jest sprawdzenie linków za pomocą narzędzia oraz własną subiektywną skalą. 

 

Jak usunąć toksyczne linki prowadzące do strony?

Aby pozbyć się linków złej jakości mamy do wyboru dwa sposoby. Pierwszy to napisanie do administratora danego serwisu z prośbą o usunięcie linku prowadzącego do naszego serwisu. Drugi, ostateczny sposób, to zgłoszenie go do specjalnego narzędzia Google Disavow Tool.

Disavow Tool jest to narzędzie, w którym wgrywamy plik z linkami lub domenami, które mają być ignorowane przez algorytmy Google. Plik przygotowujemy w notatniku i w takim formacie go wgrywamy. 

Jak przygotować taki plik?

  • Jeden wiersz to jeden adres URL lub domena, których chcesz się zrzec.
  • Aby zrzec się domeny (lub subdomeny), dodajemy na samym początku „domain:”, na przykład: domain:domena.pl
  • Plik musi być plikiem tekstowym.
  • Nazwa pliku musi kończyć się na .txt, czyli jak zwykły plik z notatnika.
  • Maksymalna długość adresu URL wynosi 2048 znaków
  • Można dodawać komentarze za pomocą # na początku i na końcu. Warto jest umieszczać datę, kiedy zrzekamy się linków.

Zrzekanie się toksycznych linków

Dodatkowo pamiętaj, że każde wgranie pliku nadpisuje wcześniejszy plik, więc dodając kolejne adresy URL do zrzeknięcia się trzeba aktualizować już istniejący plik. Oczywiście, jeżeli plik był już wcześniej wgrany, mamy możliwość pobrania istniejącego pliku.

 

Podsumowując

Warto sprawdzać, które linki prowadzą do naszej strony, ponieważ to my mamy kontrolę nad linkami, jakie sami pozyskujemy, ale nie mamy kontroli nad linkami, jakie mogą być pozyskane przez kogoś innego. Zdarza się, że konkurencja może pozyskiwać linki, które mogą obniżyć ranking naszej strony. Dlatego właśnie trzeba trzymać rękę na pulsie i co jakiś czas kontrolować stan linków. 

Krzysztof Żałobiński