Strona główna → Blog → Google Ads → Zdjęcie w feedzie wpływa na frazy w Google Shopping? Prezentacja produktu jeszcze ważniejsza niż kiedyś. Zdjęcie w feedzie wpływa na frazy w Google Shopping? Prezentacja produktu jeszcze ważniejsza niż kiedyś. Filip Biszczak 5 marca, 2026 Przeczytasz w ~ 6 min. Ostatnia aktualizacja: 5 marca, 2026 Przez lata w e-commerce przyzwyczailiśmy się do prostego myślenia o reklamach produktowych: Google bierze tytuł, opis, atrybuty – a potem dopasowuje produkt do zapytania. Zdjęcie? Ważne dla klikalności, ale nie dla tego, na jakie frazy w ogóle się pokażemy. Tymczasem testy, które zrobiliśmy, sugerują coś innego: zdjęcie może wpływać na to, na jakie zapytania wyświetla się produkt – szczególnie (a na razie “tylko”) widać to w kontekście koloru. Co to oznacza dla Ciebie, jako sprzedawcy? Jeżeli sprzedajesz produkt w róznych wariantach kolorystycznych – każdy z nich musi mieć swoje odrębne zdjęcie. Inaczej – możesz stracić budżet na niepasujące zapytania, a wyniki kampanii mogą się pogorszyć mimo braku zmian w kampaniach. Co dokładnie zaobserwowaliśmy? Jeśli w danych produktowych (tytuł, opis, atrybuty) konsekwentnie komunikujesz na przykład, że produkt jest biały, ale na zdjęciu wygląda na granatowy, to system może: częściej (tylko) pokazywać go na frazy związane z granatowym kolorem, a rzadziej (albo wcale) na frazy związane z białym kolorem. W branży odzieżowej ma to szczególny sens, bo kolor jest jednym z najsilniejszych “filtrów” intencji zakupowej. Użytkownik oczywiście szuka „swetra”, ale często szuka też „bordowego swetra”. I jeśli Google jest w stanie z dużym prawdopodobieństwem rozpoznać kolor po obrazie – to zaczyna go używać jako sygnału, a wręcz na nim bazować. Czy algorytm analizuje tylko kolor? Zamiana zdjęć między różnymi produktami W jednym z testów zamieniliśmy zdjęcia między zupełnie różnymi produktami (np. sofa ↔ szafa). Hipoteza była prosta: jeśli Google mocno rozpoznaje zawartość zdjęcia, to produkt zacznie pojawiać się na zapytania związane z tym, co jest na zdjęciu -> nic się jednak nie wydarzyło. W praktyce nie było efektu, na który trochę liczyliśmy „od dziś sofa odpowiada na frazy o szafie”. Wniosek wysnuliśmy taki, że algorytm – pomimo, że wiemy, jak świetnie radzi sobie wyszukiwanie na podstawie zdjęć – i pewnie mógłby działać “szerzej”, to skupia się tylko na kolorze, który widzi na zdjęciu. Kolor vs tekst W innym teście zmieniliśmy kolor w tytule na inny niż na zdjęciu (dla dwóch produktów). Efekt: produkty nie zaczęły wyświetlać się na nowe kolory, które dopisaliśmy w tytule, nadal pojawiały się na frazy z kolorem zgodnym z tym, jak wyglądały (albo jak „system” je interpretował). Ten oraz poprzedni test potwierdzają to, że kolor widoczny na zdjęciu ma nadrzędne znaczenie nad treścią opisową produktu. Usunięcie atrybutu „kolor” Kolejny test: usunięcie atrybutu „kolor” dla produktu (przy zachowaniu tytułu, opisu i zdjęcia). Porównanie okresów przed i po zmianie pokazało: praktycznie brak różnic w zapytaniach z kolorem (wahania minimalne). Wniosek (na dziś): sam atrybut „kolor” może nie być kluczowym źródłem sygnału – albo jego rola jest mniejsza niż zakładamy (albo jest „nadpisywana” przez inne sygnały). Zdjęcie nadpisuje kolor mimo spójnych atrybutów w feedzie Najbardziej reprezentatywny test wyglądał tak: produkty w tytule/opisie/atrybutach były opisane jako białe, ale podmieniliśmy zdjęcia na takie, gdzie produkt wyglądał na granatowy, zostawiając wszystkie pozostałe dane bez zmian. Efekt: zapytania z „białe” mocno spadły, zapytania z „granatowe” (i nawet „czarne”) wyraźnie wzrosły. I to był dla nas ostateczny dowód potwierdzający wpływ zdjęcia – większy niż tytuł/opis produktu – na to, na jakie frazy (związane z kolorem) będziemy się wyświetlać. Jak kluczowa jest ta zmiana algorytmu? Jeżeli ten mechanizm działa szerzej (a wszystko wskazuje, że w modzie przynajmniej częściowo działa), to mamy trzy, a przynajmniej dwie konsekwencje: Możesz tracić budżet na niepasujące zapytania Jeżeli kampania ma sprzedawać „zieloną kolekcję”, a system „widzi” czerwony, to zaczniesz płacić za ruch, który z definicji ma niższą szansę na zakup. Taka sytuacja ma prawo jednak wystąpić najczęściej, gdy wystąpił jakiś błąd w dopasowaniu zdjęć, kolorów na zdjęciu jest dużo lub jest on niewyraźny. Dlatego objęte szczególną uwagą powinno być zadbanie o odpowiednią prezentację produktu. Wyniki mogą się pogarszać bez zmian w kampaniach To jest szczególnie zdradliwe: można nie zmienić nic w kampaniach Google Ads, a mimo to: spadnie trafność zapytań, spadnie CR, spadnie CTR wzrośnie koszt sprzedaży. A źródło będzie „poza kontem”: feed, zdjęcia, obróbka, spójność wariantów. Co powinieneś teraz zrobić? Spójność zdjęć to nie tylko estetyka – w tym momencie to optymalizacja efektywności. Każdy wariant kolorystyczny musi mieć swoje zdjęcie Jedno zdjęcie dla wszystkich kolorów może dziś realnie rozjechać dopasowanie zapytań. Uważaj na obróbkę i filtry Balans bieli, preset, tło, mocne ocieplenie/ochłodzenie – to potrafi przesunąć kolor w odbiorze (i w interpretacji systemu). Zadbaj o miniaturę W Shoppingu szczególnie użytkownik, ale może też algorytm często widzą miniaturę, nie zdjęcie w pełnej jakości. Upewnij się, że w tej wersji zdjecie odpowiednio prezentuje produkt – a szczególnie jego kolor. Działaj prewencyjnie Dopasowywanie wyszukiwanych haseł do innych szczegółów zdjęcia to kwestia czasu. Zadbaj o to, żeby produkt był przedstawiony wyraźnie i z widocznymi detalami. Podsumowanie Na dziś wygląda na to, że w reklamach produktowych kolor rozpoznany z obrazu potrafi mieć większy wpływ na frazy niż kolor zadeklarowany w tekście feedu. Większy albo jedyny. Jeśli sprzedajesz produkty, gdzie kolor jest istotnym filtrem (moda, beauty, home decor), potraktuj zdjęcie jak dane. W każdym innym przypadku nie bagatelizuj tej zmiany w działaniu algorytmu. Wiemy, jak już teraz dobrze działa wyszukiwanie przy pomocy obrazów. Dopasowywanie większej ilości wyszukiwanych haseł w większej ilości branż do zdjęć, a nie do treści w feedów to kwestia bardzo bliskiego nas czasu. Jak oceniasz tekst? Submit Rating Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 4 Bądź pierwszy i oceń tekst. Powiązane artykuły Google Ads zmienia licytacje tCPA i tROAS! Czy Twoje kampanie podrożeją? AI w Google Ads to tylko narzędzie. Narzędzie w rękach eksperta i stratega. Sprzedaż na nowym rynku? Nadchodzi idealny moment! Google Shopping Ads w 15 nowych krajach. Zakupy w AI od Google: Nowy kanał, który zmienia sposób docierania do klientów Co zrobić, gdy kampanie Ads nie działają? Jak poprawić skuteczność kampanii Google Ads? Filip Biszczak Head of Google Ads Head of Google Ads w Sempai. Odpowiada za zarządzanie działem Google Ads oraz tworzenie strategii reklamowych dla kluczowych klientów agencji. W swoim portfolio ma współpracę z markami takimi jak Showroom, DeeZee.pl, TXM, Prezent Marzeń czy Wojas. Specjalizuje się w performance marketingu i skalowaniu działań reklamowych opartych na danych oraz biznesowych celach klientów. Kategorie AIAnalityka WebowaContent MarketingE-commerceFacebook AdsGoogle AdsMarketing automationMarketplace marketingPoradnikReklama wideoSEOStrategia digitalTikTok AdsZ życia agencji Podziel się