Nie szukaj cudownych rozwiązań. Skąd dziś biorą się wzrosty w e-commerce?

Paulina Roszko
Paulina Roszko
3 lipca, 2025
Przeczytasz w ~ 12 min.
Ostatnia aktualizacja: 3 lipca, 2025
Rośliny wyrastające z ziemi symbolizujące wzrost. Napis: „Nie szukaj cudownych rozwiązań. Skąd dziś biorą się wzrosty w e-commerce?” Etykieta: Strategia Digital. Autorka wpisu: Paulina Roszko, zdjęcie profilowe po prawej stronie.

Mit szybkiego sukcesu wciąż ma się dobrze. Regularnie powraca w planach kwartalnych i rozmowach o wynikach – jako obietnica szybkiego efektu, który rzadko się pojawia, a jeśli już, to jest krótkotrwały. Problem w tym, że e-commerce to nie hazard – a wzrosty nie są dziełem przypadku, lecz efektem świadomego, zintegrowanego procesu.

Dlaczego pojedyncza kampania nie uratuje twojego sklepu

Kampania chwyciła, budżet poszedł, wyniki przyszły, zespół odetchnął. Przez chwilę wydawało się, że „to jest to”. Że może właśnie ten jeden ruch, ta jedna promocja, ten jeden push w Google albo nowy format na Facebooku zadziała i udźwignie twój e-commerce, generując przychody. Jednak po dwóch tygodniach wykres wrócił do starego poziomu, czasem nawet niżej. Znowu coś „nie działa”. Znów zaczyna się szukanie i pojawiają się pomysły, by zainwestować w to, co teraz modne: Facebook Ads, TikTok Ads a może współpraca z influencerem. Znasz to? 

To nie strategia – to seria przypadkowych reakcji. I ma swoją cenę:

  • przepalony budżet, który nie buduje żadnej przewagi,
  • działania bez efektu długofalowego,
  • zespół, który nie wie, co tak naprawdę działa, a co tylko wygląda dobrze w raporcie.

Właśnie tak wygląda e-commerce bez systemu – oparty na pojedynczych strzałach, bez układanki, bez powiązań między kanałami, bez planu na wzrost.

Rozwiązanie?

Zamiast kolejnej kampanii potrzebujesz procesu. SEO, które buduje fundament. Contentu, który pracuje na każdą fazę decyzji. Kampanii, które nie tylko sprzedają, ale zasilają remarketing i retencję. I danych, które prowadzą cię dalej – nie tylko mówią, co się wydarzyło.

To nie znaczy, że nie warto testować nowych kanałów. Warto. Z tym że nie jako desperacki ruch, a jako część większej strategii. Tylko wtedy to zaczyna działać.

Porównanie: e-commerce bez strategii kontra e-commerce oparty na strategii.
Bez strategii: pojedyncze kampanie dają tylko chwilowy wzrost, brak ścieżki klienta, przepalony budżet, chaos w raportach, brak wpływu na wzrost. Efekt: niestabilność, brak skalowania.
Z strategią: SEO jako podstawa, content dopasowany do decyzji klienta, synergiczne kampanie, dane jako drogowskaz, strategia jako przewaga. Efekt: przewidywalny wzrost, wyższy LTV, mniej gaszenia pożarów.

„Wystarczy jedna dobra kampania” – czyli jak marki same wpadają w pułapkę złudzeń

W teorii wszystko się zgadza: dobrze zaplanowana kampania, atrakcyjny produkt, przemyślany budżet. A jednak – po krótkim sukcesie następuje cisza. Dlaczego tak wiele obiecujących e-commerce’ów nie potrafi przekuć jednorazowego wyniku w trwały wzrost?

Sytuacja: szybki sukces, brak fundamentów

Marka odzieżowa, która „odpaliła” współpracę z influencerką – wszystko zadziałało idealnie: ruch, sprzedaż, viral. Jednak po dwóch tygodniach wszystko się zatrzymało. Dlaczego?

Problem: brak systemu, który podtrzymałby efekt

Brak contentu, który angażuje klienta po zakupie. Brak strategii retargetingu. Brak lejka, który „domyka” relację. Influencer zrobił swoje – ale marka nie miała żadnego planu, co dalej.

Rozwiązanie:

Współpraca z influencerem ma sens, jeśli prowadzi do czegoś więcej: do subskrypcji, do ponownego zakupu, do zapisania się na newsletter. Tu nie było nawet ścieżki, którą klient mógłby pójść po pierwszym zakupie. Każda kampania musi być osadzona w systemie retencji, contentu i performance’u – inaczej to tylko jednorazowy wystrzał.

Sytuacja: kampania Shopping i szybki pik sprzedaży

Sklep z elektroniką inwestuje całość budżetu w kampanię Google Shopping. Wyniki świetne, ale tylko przez chwilę. Potem konkurencja zbija cenę o kilka złotych i wszystko się sypie.

Problem: cały wysiłek poszedł w dolny lejek

Brak brandu, brak lojalności, brak widoczności w Google poza reklamami. Klient był, kupił, zniknął – bo nie miał żadnego powodu, by wrócić. Marka nie istniała w świadomości.

Rozwiązanie:

Skuteczna kampania dolnego lejka to nie koniec – to tylko element. Musi być wsparta pracą nad widocznością organiczną, działaniami contentowymi, komunikacją wartości marki. Bez tego wszystko, co robisz, zależy wyłącznie od ceny. A wtedy najtańszy wygrywa – nie najlepszy.

Sytuacja: beauty brand i jedna eksplozja zamówień

Dynamiczna marka beauty postawiła wszystko na jedną kampanię z influencerką. Efekt? Spektakularny, ale jednorazowy.

Problem: brak strategii ciągłości

Brak e-mail marketingu, brak SEO, brak planu, co z klientami po zakupie. Żadnego „ciągu dalszego”. A konkurencja nie śpi – więc bez powrotów i powiązanych działań marka zniknęła z radaru klientów.

Rozwiązanie:

E-commerce rośnie nie wtedy, gdy kampania daje wynik – tylko wtedy, gdy klient wraca. Dlatego potrzebujesz systemu, który działa po kampanii: sekwencji e-mailowej, contentu edukacyjnego, widoczności w AI i Google, działań na lojalność. Kampania to tylko zapalnik – rozwój to system.

Jak więc widać, wzrost to nie efekt jednej kampanii. To efekt spójnych, połączonych działań, które budują markę, angażują klienta i prowadzą go przez wszystkie etapy decyzji.

Spójna strategia omnichannel

Wiele e-commerce’ów działa dziś na kilku kanałach: prowadzą sklep, mają fanpage, wrzucają reklamy na Meta i Google, do tego newsletter i trochę działań na Allegro. Niby wszystko się zgadza, ale tylko z pozoru. Bo każdy z tych elementów działa w oderwaniu od pozostałych.

Google Ads mówi jedno, e-mail marketing drugie, a klient widzi zupełnie co innego na blogu i w remarketingu. Komunikaty się nie uzupełniają, dane się nie łączą, ścieżka klienta jest przypadkowa. Warto zdać sobie sprawę z tego, że multichannel to nie to samo, co omnichannel. To chaos, z którego trudno wyciągnąć jakieś wnioski i z którym trudno zaplanować dalekosiężne cele.

Konsekwencje?

  • Klient gubi się w komunikacji – widzi różne ceny, inne wartości, brak spójnych benefitów.
  • Trudniej mierzyć efekty – nie wiadomo, co naprawdę działa, a co tylko wygląda dobrze.
  • Trudniej optymalizować działania – kampania remarketingowa nie uwzględnia, że ktoś był już na blogu, newsletter nie uwzględnia, że klient kliknął w produkt na Facebooku.

To klasyczny przypadek multichannel bez strategii – czyli obecność w wielu kanałach, ale bez wspólnego celu i bez połączeń między nimi.

Rozwiązanie: omnichannel z prawdziwego zdarzenia

Omnichannel to coś więcej niż „działamy na wielu frontach”. To system naczyń połączonych, w którym każdy kanał zna swoją rolę i współdziała z innymi. SEO wspiera content, content przygotowuje grunt pod kampanie, kampanie kierują do lejka retencyjnego, a e-mail marketing domyka sprzedaż. Wszystko podane w tej samej komunikacji, tej samej strategii, tych samych wartościach.

Dzięki temu:

  • Klient ma spójne doświadczenie – cokolwiek klika, widzi ten sam przekaz i to samo DNA marki.
  • Rośnie widoczność i skuteczność – bo kanały się uzupełniają, nie kanibalizują.
  • Zespoły działają na wspólnych danych i celach, nie konkurują o budżet i uwagę.

Omnichannel to nie trend. To warunek wzrostu. Bez tego każde działanie jest jak oddzielna wyspach, podczas gdy twój  klient szuka i potrzebuje między nimi mostów.

Jak analityka zmienia się z raportu w strategię (albo nie zmienia się wcale)

Dane w zasadzie bardzo łatwo uzyskać. Panel GA4 świeci kolorami, dashboardy puchną od liczb, a raporty spływają regularnie. Jednak sama obecność liczb czy wykresów jeszcze nic nie znaczy. Bo nie wygrywa ten, kto ma dostęp do informacji, tylko ten, kto potrafi je przełożyć na decyzje, które zrobią różnicę w biznesie. W e-commerce to właśnie tutaj rozgrywa się walka o przewagę.

Problem: dane są, ale nic z nich nie wynika

Wielu właścicieli e-commerce’ów mówi: „mamy dane”, „mamy GA4”, „robimy raporty co miesiąc”. Ale co z tego? Jeśli zbieranie liczb i tworzenie wykresów nie jest wykorzystywane przy podejmowaniu długofalowych decyzji. Dlaczego?

Bo dane nie są analizowane z perspektywy klienta, tylko ruchu. Bo nikt nie patrzy, kto naprawdę kupuje, co przerywa ścieżkę konwersji, kto wraca, a kto znika na zawsze. Bo raport kończy się eksportem do Excela – zamiast uruchomieniem nowej segmentacji, testu A/B albo automatyzacji.

Konsekwencje?

  • Nie wiesz, gdzie sklep traci pieniądze – bo nikt nie patrzy na porzucone koszyki.
  • Kampanie trafiają „do wszystkich” a w rezultacie „do nikogo” – bo brak segmentów, brak analizy kohortowej i personalizacji.
  • UX nie poprawia się miesiącami – mimo że mapy ciepła jasno pokazują, co nie działa.
  • CRM działa „na pamięć” – zamiast na analizie zachowań klientów.

Efekt? Decyzje oparte na intuicji albo na „zeszłorocznym sezonie”. 

Rozwiązanie: analityka jako silnik rozwoju, nie jako sprawozdanie

Zaawansowana analityka to nie tabelka, to narzędzie operacyjne. To śledzenie pełnej ścieżki konwersji: od źródła ruchu, przez punkt porzucenia koszyka, aż po retencję. To segmentacja klientów nie według wieku, tylko według realnych zachowań. To analiza kohortowa, która pokazuje, kto wraca i dlaczego. To mapy ciepła, które dają odpowiedź, co przeszkadza w zakupie.

W praktyce oznacza to:

  • Wykorzystanie GA4 do analizy kanałów i ścieżek konwersji.
  • CDP i BI do łączenia danych z różnych źródeł (Ads, CRM, e-mail, transakcje).
  • Automatyczne kampanie e-mail i paid media oparte na realnych segmentach.
  • Ciągłą optymalizację UX na podstawie realnego zachowania użytkowników.

Dane to doskonały drogowskaz. Dobrze wykorzystane pozwolą ci zaplanować długotrwałe działania i będą prowadzić cię po mapie rozwoju twojego e-commerce. 

Jak przejść od nieefektywnych kampanii do realnego wzrostu?

Właściciele e-commerce’ów często chcą wyników tu i teraz. Zwiększyć sprzedaż. Obniżyć koszty. Wejść w nowy kanał. Tylko że próbują to robić bez systemu. Bez strategii, bez jasnych priorytetów, bez punktu wyjścia. Skaczą od kampanii do kampanii, od narzędzia do narzędzia, od „działało miesiąc temu” do „może to teraz”.

Konsekwencja?

  • Brak wzrostu mimo rosnących budżetów.
  • Praca zespołów w rozproszeniu – każdy ciągnie w swoją stronę.
  • Działania bez długofalowej wartości: dużo „roboty”, mało realnych efektów.

Rozwiązanie: uporządkowanie działań w ramach jednego systemu.

Nie ma jednego ruchu, który zbuduje ci skalowalny e-commerce. Warto za to postawić na proces, który łączy wszystkie kluczowe elementy i pozwala działać mądrze, krok po kroku. Pamiętaj, że to nie musi być rewolucja. To może być ewolucja – byle przemyślana i konsekwentna.

Jak zacząć systemową transformację?

Systemowa transformacja e-commerce w 4 krokach:
Krok 1: zrób audyt.
Krok 2: ułóż roadmapę priorytetów.
Krok 3: zdefiniuj KPI, które naprawdę coś znaczą.
Krok 4: działaj cyklicznie, ale konsekwentnie.

Krok pierwszy – zrób audyt

Zobacz, co działa, co nie działa i co się dubluje. Sprawdź SEO, Ads, content, analitykę, e-mail, social. Nie oceniaj kanałów osobno – oceniaj ich współpracę.

Krok drugi – ułóż roadmapę priorytetów

Nie rób wszystkiego na raz. Wybierz, co ma największy wpływ i co ogranicza wzrost. Przestań gasić pożary – zacznij budować fundamenty.

Krok trzeci – zdefiniuj KPI, które naprawdę coś znaczą

Nie tylko ROAS czy liczba kliknięć. Skup się na:

  • retencji i LTV,
  • czasie do zakupu,
  • kosztach pozyskania z podziałem na segmenty,
  • wzroście wartości klienta w czasie.

Krok czwarty – działaj cyklicznie, ale konsekwentnie

Spójny system nie powstaje w tydzień. Jednak pierwsze efekty można zauważyć dość szybko, szczególnie jeśli już ustalisz, w jakim kierunku chcesz podążać ze swoim biznesem.

Checklista na start – czy potrzebujesz strategii?

Zrób test w 60 sekund – jeśli choć 2 odpowiedzi brzmią „tak”, warto działać.

Czy twoje kanały wzajemnie się wspierają, czy konkurują?
Czy masz ustalony plan działań na 3–6 miesięcy, czy tylko bieżące kampanie?
Czy wiesz, kto kupuje u ciebie po raz drugi i dlaczego?
Czy twoje działania performance mają wsparcie contentu i retencji?
Zbierasz dane w postaci raportów, ale nie wyciągasz z nich wniosków?

Zamiast liczyć na szczęście zbuduj silny system wzrostu

Wielu właścicieli sklepów działa dziś reaktywnie – od kampanii do kampanii, od jednego narzędzia do drugiego. Kiedy coś nie przynosi spektakularnych efektów od razu, szukają nowego kanału, pomysłu, formatu. Jednak prawdziwy problem często nie leży w reklamie. Leży w tym, że brakuje systemu, który spina wszystko w całość. Bez niego każdy ruch to ryzyko, każda kampania to eksperyment, a wzrost – kwestia szczęścia.

Konsekwencja: sinusoidy wyników i rosnące koszty pozyskania

W takiej konfiguracji nawet najlepsze działania nie mają szans się skalować. Efekty są krótkoterminowe, zespoły tracą energię, a ty – kontrolę. I zamiast budować wartość, ciągle wracasz do punktu wyjścia.

Rozwiązanie: strategiczne podejście oparte na faktach, danych i procesach

Nie potrzebujesz „kolejnej dobrej kampanii”. Potrzebujesz diagnozy, rzetelnego spojrzenia na to, co naprawdę blokuje rozwój twojego e-commerce. Gdzie są dziury w lejku? Gdzie kampanie nie współpracują z treściami? Gdzie inwestujesz czas i budżet – ale nie zyskujesz przewagi?

Chcesz to sprawdzić? Umów się na rozmowę ze strategiem. Przeanalizujemy twoje działania, zidentyfikujemy najsłabsze ogniwa i pokażemy, od czego zacząć, żeby przestać działać „na ślepo” – a zacząć rosnąć z głową.
Skuteczny e-commerce to nie łut szczęścia. To proces, w którym szczególną rolę odgrywa długofalowa strategia. Zrób pierwszy krok: sprawdź, gdzie twoje działania tracą sens – i jak dzięki Strategii Digital to naprawić.

Jak oceniasz tekst?

Średnia ocen 5 / 5. Liczba głosów: 2

Bądź pierwszy i oceń tekst.

    Najczęściej zadawane pytania

    Czy naprawdę potrzebuję strategii, jeśli moja sprzedaż i tak rośnie?

    Rośnie – ale czy w sposób przewidywalny, skalowalny i powtarzalny? Strategia nie zatrzymuje wzrostu – ona pozwala nim zarządzać, zamiast reagować po fakcie. Pomaga lepiej wykorzystać budżet, wyznaczać priorytety i skalować to, co działa.

    Mam już kampanie w Google i na Facebooku – co da mi strategia digitalowa?

    Działania reklamowe to tylko fragment całości. Strategia digitalowa spina je w jeden system, w którym kanały się uzupełniają, a nie działają obok siebie. To jak różnica między wrzucaniem kampanii „bo trzeba” a budowaniem procesu, który prowadzi klienta od pierwszego kontaktu do kolejnego zakupu.

    Czy systemowe podejście nie jest zbyt skomplikowane dla małych e-commerce’ów?

    Nie – właśnie małe i średnie sklepy najwięcej zyskują na uporządkowaniu działań. Nie chodzi o wdrażanie setek narzędzi, tylko o lepsze wykorzystanie tych, które już masz: GA4, kampanii Ads, treści, newsletterów. Czasem wystarczy kilka dobrze zsynchronizowanych kroków, żeby osiągnąć efekt, który wcześniej wymagał trzech kampanii.

    Ile czasu zajmuje zbudowanie strategii digitalowej?

    Pierwsze efekty można zobaczyć już po kilku tygodniach – jeśli wiesz, od czego zacząć. Proces nie musi być czasochłonny, ale musi być uporządkowany. Dlatego najczęściej zaczynamy od szybkiego audytu i roadmapy działań na 3–6 miesięcy.

    Co, jeśli nie mam zespołu specjalistów do wdrażania strategii?

    Strategia jest właśnie po to, żeby działać mądrze z tym, co masz. Pomaga ustalić priorytety i dopasować działania do twojego zespołu i możliwości. Czasem wystarczy wsparcie z zewnątrz (np. agencja lub freelancerzy), żeby uruchomić konkretne procesy – bez potrzeby budowania działu marketingu od zera.

Paulina Roszko

Paulina Roszko

Content Marketing Specialist

Swoją karierę jako copywriterka rozpoczęłam już jako młoda dziewczyna, kiedy to bezwiednie usypiałam rówieśników opowieściami o moim ukochanym psie. Szybko zrozumiałam, że jest to moje prawdziwe powołanie — chociaż przekształciła tę umiejętność z usypiania w bawienie i edukację tekstami. Czy bywam poważna? Zdecydowanie — szczególnie kiedy czytam instrukcję obsługi wciągników elektrycznych. Na siebie i otaczający mnie świat patrzę z dystansem, a usta wciąż wykrzywiam w uśmiechu, czasem ironicznym.